Monika Laprus - Hej

Nie jestem coachem. Nie skończyłam studiów z psychologii ani żadnych innych, które dałyby mi naukowe podstawy pod to, o czym piszę. Ba, skończone przeze mnie studia nie mają nawet nic wspólnego z wykonywanym przeze mnie zawodem! Po prostu pewnego dnia postanowiłam, że zacznę rysować komiksy. A do tego potrzeba było czegoś więcej, niż sama umiejętność rysowania. I o tym chciałabym pisać – o podsatwach, planowaniu i ogarnianiu. Chociaż z tym ogarnięciem się też różnie bywa.

Scenariusz oficjalnie pobłogosławiony

Jeśli śledzicie moje media społecznościowe, to mogła Wam mignąć kilka razy wzmianka o tym, że będę pisać/piszę/napisałam scenariusz do nowego EXISTa. Albo już nawet widzieliście kadry z nowego komiksu!

Już od jakiegoś czasu nosiło mnie, by zrobić wpis o pisaniu scenariusza. Ale wolałam poczekać na opinię wspaniałej i jedynej w swoim rodzaju edytorki/korektorki Martyny. Bo wiecie, byłby przypał, gdybym zajarana napisała tu o nowym scenariuszu, a Martyna stwierdziłaby, że połowa idzie do poprawki.

 

Pomysł na „wewnętrzną” okładkę

Na początek fakty i liczby!

Nowa historia będzie kontynuacją „teasera”, którym jest pierwszy EXIST. Będzie też podzielona na dwie części DIRT&DUST.

  • Pierwszy EXIST dostał podtytuł LONER.
  • EXIST: DIRT będzie miał 66 plansz.
  • W EXIST: DIRT poznamy sporo nowych postaci. Obok Senes, głównym bohaterem będzie również kapitan nowojorskiej policji Levrence Dotrego. Wprowadziłam go już w scenie dodatkowej w pierwszym komiksie.
  • Będzie więcej wybuchów, więcej kopania po ryjach, więcej przekleństw i  w ogóle wszystkiego więcej.
  • Zła wiadomość jest taka, że dopiero w EXIST: DUST wyjaśnię, kim/czym jest Czarnooki. Sorka.

monikalaprus exist okladki

Projekty okładek do całej historii.

Kalendarium prac

Poniżej przedstawiam kalendarium, które stworzyłam w oparciu o daty utworzenia plików oraz o moje Instastory, czy wpisy na innych mediach. Bo przecież zapisywanie gdzieś w osobnym pliku kamieni milowych jest za trudne…

13.03.2019

Na tapasie pojawiły się podziękowania oraz scena dodatkowa. To oficjalne zakończenie pierwszego EXISTa, nad którym pracowałam prawie dwa lata! 

??? – 03.2019

Kotłowanie się pomysłów w głowie. Mielenie w myślach scen, dialogów, postaw bohaterów. Wymyślanie plot twistów i ogólnie całej akcji. Czytałam też wiele różnych książek i komiksów w poszukiwaniu inspiracji. Poza przytaczanymi w wielu miejscach inspiracjami, to przed stworzeniem tego konkretnego scenariusza przeczytałam/obejrzałam/słuchałam:

Te trzy ostatnie pozycje są dla mnie najważniejsze. Raz czy dwa pauzowałam audiobooka i dopisywałam coś do scenariusza. 

Marzec 2019

Totalny pisarski freestyle w notesie. Bez większych rozkmin. Przelewałam chaotyczne myśli na papier. Zdecydowałam się na pisanie na papierze, bo chociaż jestem artystą digitalowym, to wiele moich większych projektów miało swój początek właśnie na papierze. Mózg inaczej pracuje, mając do dyspozycji papier, zamiast klawiatury. Ponadto wyeliminowałam w ten sposób kwestie internetowych rozpraszaczy. Tam, gdzie czegoś nie wiedziałam (np. musiałam poczytać coś więcej na temat funkcjonowania Interpolu), to pisałam obok na marginesie (lub na pustej lewej stronie) znak zapytania lub zwyczajną adnotację „sprawdzić później”. Jestem pewna, że jakbym zaczęła sprawdzać te rzeczy od razu, to nagle zainteresowałaby mnie cała historia kryminalistyki a potem włączyłabym fejsa.

monikalaprus wpis scenariusz1

Miejsce pracy. W żółtym planerze… no planowałam swoją pracę. A notes ze scenariuszem znajduje się ukryty w specjalnym skarbcu strzeżonym przez, lwy, tygrysy, cerbery, magiczne bariery oraz Ulepszonych do spółki z Uzdolnionymi.

13.04.2019

Na telefonie znalazłam zdjęcie ściany z przyczepionymi karteczkami elektrostatycznymi z rozpisanymi scenami. Z wiadomych powodów nie wrzucę tutaj zdjęcia, bo to byłaby jedna wielka bomba spoilerowa.

Po zakończeniu pisania w notesie odczekałam kila dni, aby to wszystko mi się jakoś ułożyło. Po tym czasie wzięłam bloczek karteczek elektrostatycznych, otworzyłam notes i zaczęłam czytać. Na karteczkach zapisywałam hasłowo każdą scenę i przyklejałam w odpowiedniej kolejności na ścianie. Już na tym etapie wprowadziłam kilka małych poprawek.

Swoja drogą, to karteczki uratowały mi życie, gdy rozpisywałam w notesie fabułę jeszcze następnej części - EXIST: DUST. Miałam początek, koniec i kilka luźnych scen ze środka. I kompletny brak pomysłu, jak to połączyć. Wtedy właśnie po raz pierwszy po nie sięgnęłam i zaczęłam rozpisywać na nich każdą scenę. Często pisałam na nich coś w stylu „bójka w barze” + „jak się tam znaleźli?” + „kto uratował im dupy?”. Od razu przychodziły mi pomysły i odpowiedzi na zadawane sobie pytania. W ten sposób jakoś się odblokowałam i bardzo szybko wróciłam do pisania. Karteczki nie mają kleju, więc można je łatwo przesuwać po powierzchni, na którą się je przyczepiło (u mnie zaczęło się od płyty z mdf, której używałam jako deski do rysowania).

monikalaprus wpis scenariusz4

Screen relacji z insta. Storytelling lvl master.

14.04.2019

To data umieszczenia relacji na Insta o tym, że zaczęłam pisać właściwy scenariusz na kompie. Wszak nie od dziś wiadomo, że jak o czymś się publicznie powie, to jest większa motywacja (lub presja), by dotrzymać słowa.

Na jednym monitorze miałam odpalonego Worda, na drugim program PureRef z załadowanymi zdjęciami notesu oraz karteczek ze ściany.

Jedna strona w wordzie = jedna plansza komiksu. Opisy w miarę szczegółowe, bo od początku zamierzałam pokazać scenariusz komuś jeszcze, by to sprawdził i ocenił. Ale bez szaleństw. Na marginesach wrzucałam jakieś swoje komentarze, pytania lub grafiki przedawniające opisywane postaci.

Pisałam kilkanaście stron, wracałam do początku i robiłam wstępną redakcję kilku z nich, pisałam kolejne kilkanaście stron i z powrotem redakcja tych z początku. I tak w kółko aż do…

monikalaprus wpis scenariusz3
monikalaprus wpis scenariusz2
monikalaprus wpis scenariusz5

Wybrane relacje z placu boju. 

20.05.2019

To data wysłania tekstu do korekty. Milion poprawek za mną. Największy stres. Będzie błogosławieństwo, czy nie?

Wcześniej dałam scenariusz do przeczytania mężowi. Podzieliłam mu go na części, by mógł go czytać na raty. Ale okazało się, że niepotrzebnie - bo pochłonął go na raz, bo tak mu się podobało :O

Martyna, która zajęła się profesjonalną korektą, nie tylko wyłapuje wszelkie gramatyczne niuanse dotyczące stosowania przecinków w zdaniach wielokrotnie złożonych, pisanych o pełni księżyca w zależności od tego, czy wszystkie planety są ułożone w jednej linii czy nie. Opisuje również, DLACZEGO tak się robi oraz na co powinnam zwracać uwagę. Podrzuca całą masę fantastycznych pomysłów i ulepsza te już stworzone. Wiecie, to tak jak kupujecie kwiaty w kwiaciarni. Pojedyncze kwiatki są fajne. Kwiaciarka układa je w bukiet, tworząc z nich super kompozycję. Dodaje jakieś listki, zawiązuje wstążkę i przejeżdża po jej spodzie nożyczkami. Et voila! I to właśnie robi Martyna z tekstem – tu coś poprawi, tam doda wstążeczkę… 

24.06.2019

Czekając na poprawki, zabrałam się powoli do szkicowania. Wierzyłam, że nie będzie uwag do prologu, w którym niewiele się dzieje. I tak sobie spokojnie szkicowałam, aż tego dnia dostałam WIADOMOŚĆ. Że jest naprawdę super, że „marnuję się, tylko rysując”. Martyna dorzuciła taczkę przecinków, sporo trafnych uwag oraz inspiracji. 

06.2019 - ???

Co się dzieje teraz? Ano siedzę i rysuję. Nie mam jeszcze pomysłu, w jakiej formie ukaże się komiks. Czy będę go wrzucała na tapas, czy od razu zdecyduję się na druk całości. Jakbym jednak zdecydowała się wrzucać online, to nie strona po stronie, tylko większymi partiami.

Podsumowując – jakie rzeczy były w tym wszystkim najważniejsze (subiektywnie)?

Dużo myślałam o całej historii, zanim przystąpiłam do pisania. Szukałam wszędzie inspiracji, które pakowałam do mojej maszyny losującej w głowie.

Pisałam, robiłam sobie przerwę, czytałam to, co napisałam, poprawiałam robiłam przerwę… Przerwy są ważne. Pozwalają spojrzeć na historię świeżym okiem. Sprawiają też, że nie chciało mi się uciekać, gdy myślałam o pisaniu. Dałam sobie sporo luzu. Przecież nie robiłam tego za karę!

Luz jest spoko, ale narzucenie sobie jakiejś dyscypliny też. Pisałam wcześniej o planowaniu i to moje pisanie scenariusza też w nim uwzględniałam. Ten plan był prosty – codziennie napisać cokolwiek, choćby jedno zdanie.

Lepiej rysuję niż piszę. I z tym podejściem pracowałam nad swoim scenariuszem. Dałam z siebie wszystko, włożyłam w to całe swoje serduszko. Ale nie mam złudzeń, na pewno nie dostanę za to nagrody Nobla, czy Pulitzera. Najważniejsza była dla mnie frajda z pisania a nie dążenie do nierealnego ideału. W sumie, to jak nauczyć się pisać dobrze inaczej niż… pisząc?

monikalaprus wpis scenariusz6

Mamy to!

W oczekiwaniu na kolejną część zachęcam do zapoznania się… z akcją crowdfundingową, mająca na celu sfinansowanie pierwszego EXISTa w druku!

Planery/notesy:

Elektrostatyczne karteczki:

Program do układania refek:

Informacje związane z akcją crowdfundingową EXISTa: